piątek, 29 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 2



ROZDZIAŁ 2
Obudziłam się o godzinie jedenastej kolejnego dnia. Gdy wstałam z łóżka poczułam okropny ból głowy. Mogłam wczoraj tak dużo nie pić. Szybko ubrałam jakieś luźne ubranie i zeszłam na dół. Na szczęście w domu nikogo nie było. Znalazłam tylko karteczkę z napisem :
"Mamy nadzieję, że się wyspałaś Księżniczko. Pojechaliśmy do babci. Całusy Rodzice".
Po przeczytaniu od razu na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Bardzo miło z ich strony, że o mnie pamiętali.
Babcia mieszka trzy godziny drogi od naszego domu. Moi rodzice jeżdżą do niej raz na trzy miesiące, na co najmniej dwa dni. Wtedy najczęściej Vicky zaprasza znajomych do naszego domu, ale po jakimś czasie ludzi jest ze czterdzieści. Nie lubiłam jej towarzystwa. Zawsze siedziałam zamknięta w pokoju ze słuchawkami na uszach.
Wzięłam szybko jakiś jogurt i siadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i natrafiłam na niezły serial. Spędziłam dwie godziny oglądając go. Już miał zacząć się kolejny odcinek, kiedy usłyszałam trzask zamykających się drzwi. Była to Victoria z kilkunastoma torbami z ubraniami.
-O hej- uśmiechnęła się.
-Byłaś na zakupach i mi nie powiedziałaś ?- zawsze jeździłyśmy razem.
-Byłam z Zaynem- odparła.
Super. Z chłopakiem, który widział mnie prawie nagą, zamiast ze mną.
Już nic nie odpowiedziałam. Włączyłam ostatni odcinek i starałam się nie myśleć o tym, co przytrafiło się wczoraj.
Po napisach końcowych postanowiłam zakończyć mój seans filmowy i pójść do Lily. Ubrałam luźny sweter i czarne spodnie.
Szłam około pół godziny. Po drodze oczywiście wstąpiłam do Starbucksa po moją ulubioną kawę. Byłam już pod jej domem, kiedy zauważyłam na wjeździe auto jej chłopaka.
SUPER. Czy wszyscy są w związku tylko ja taka sama ?
Nie chciałam nawet dzwonić do niej, ponieważ wiedziałam, że wolałaby spędzić czas z nim, niż ze mną.
Szłam w stronę domu. Usłyszałam jak hamuje obok mnie jakieś sportowe auto. Oglądnęłam się za siebie i zauważyłam w otwartej szybie Zayna.
-Hej. Co Ty tu robisz ?- zaśmiał się.
-Idę do domu, a co ?-jakoś po wczorajszym nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.
-Ejj nie musisz być taka oburzona. Nie pierwszy raz widziałem dziewczyny prawie nagie.
O co mu chodziło mówiąc to. Czy on jest rodzajem „męskiej dziwki” ?
Przewróciłam oczami i ruszyłam przed siebie. Podjechał do mnie i zajechał mi drogę.
-Dobra sory. Wskakuj podwiozę Cię – puścił mi oczko.
-Nie dzięki. Nie będę robiła problemu.
-I tak jadę do twojej siostry.
No i już nie miałam wymówki bo wyszłabym tylko na księżniczkę. Otworzyłam drzwi i wsiadłam do auta. W środku było bardzo czysto i pachniało jego perfumami. Miał takie piękne perfumy.
-Jest Vicky w domu ?- przerwał mi moje rozmyślenia.
-Chyba tak- jeszcze nigdy nie byłam tak spięta przy chłopaku.
-Będziesz na jej imprezie ?- zapytałam, nawet się nie zastanawiając.
Często pierwsze mówiłam a potem myślałam, co było moją wadą.
-A chcesz żebym był ?- uśmiechnął się szarmancko.
-No co ty.
-Ahhh ale jesteś niemiła.
-Bywa- nie wiem czemu ale byłam na niego wkurzona.
Więcej już nic nie powiedział.
Dojechaliśmy do domu. Szybko wyszłam z auta i weszłam do środka prosto do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam walić pięściami w poduszkę. Nawet nie wiedziałam dlaczego opanowała mnie taka agresja.
Moje „walki” przerwała mi Victoria wchodząc do mojego pokoju.
-Sarah.. będziesz dzisiaj na mojej imprezie ?- zapytała siadając koło mnie.
- A muszę ?
-Byłoby mi miło. Poznałabyś moich znajomych… - ciągnęła.
Z jednej strony chciałam znowu porządnie się napić, a z drugiej strony na samą myśl mój brzuch robił fikołki.
-Zobaczę- uśmiechnęłam się.
-Super. Mam nadzieję, że jednak będziesz- wstała i wyszła.
Nie wiedziałam jaką decyzję podjąć.
Nagle zaczęło mi burczeć w brzuchu. W sumie dawno nie jadłam. Postanowiłam iść zrobić sobie chińską zupkę. Gdy byłam już na dole, moim oczom ukazali się Zayn i Vicky obściskujący się na sofie.
Czy oni muszą robić to właśnie tutaj ?
Szybko zalałam makaron i pobiegłam z powrotem do pokoju.
Nie wiedziałam co dzieje się z moimi myślami. Cały czas widziałam Zayna. Jego uśmiech, oczy, pięknie ułożone włosy… STOP, co ja w ogóle mówię ? Przecież tak bardzo go nie lubię. Dobra koniec tego, muszę się czymś zająć. Nagle do mojej głowy wleciała jedna, jedyna myśl : IDĘ NA TĄ IMPREZĘ.
To tak, jakby coś mi tam kazało iść.
No ale już nie będę zmieniała zdania.
Otworzyłam drzwi i zawołałam, że jednak idę. Nie usłyszałam, żadnej odpowiedzi, tylko dźwięk przenoszonych do lodówki butelek z alkoholem.
Wskoczyłam pod prysznic. Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki owinięta w ręcznik z mokrymi włosami. Szukałam po całym pokoju mojej odżywki. Gdzie do cholery ona jest ?
Jak na złość usłyszałam otwierające się drzwi. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się uśmiechający się Zayn.
- Co Ty tu robisz ?- wybuchłam cała zawstydzona
- Vicky kazała mi cię oznajmić, że masz być za godzinę gotowa.
-Jezu okey. A teraz już cholera idź- czułam jakby moje policzki miały zaraz się zagotować.
-Dobra uspokój się- uśmiechnął się i wyszedł. Wychylił się jeszcze przez prawie zamknięte drzwi.
-A tak w ogóle, podniecająco wyglądasz- puścił mi oczko i przygryzł wargę.
Wkurzona podbiegłam i z całej siły trzasnęłam drzwiami.
Czy on musi być taki denerwujący. Co to w ogóle miało znaczyć ? Jestem siostrą jego dziewczyny. Dupek. Byłam na niego tak bardzo zła.
Jak już trochę ochłonęłam nałożyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Postanowiłam jeszcze trochę pokręcić końcówki włosów.
Nadszedł czas na najgorsze- co ubrać ?
Grzebałam w szafie i położyłam na łóżku trochę strojów. Postanowiłam założyć czarne shorty, kremową koszulkę i różowe superstary. Gdy już byłam gotowa, zeszłam na dół, aby pomóc w przygotowaniach.
Wszystko było już gotowe więc usiadłam na krześle w kuchni. Po chwili przyszła już gotowa Vicky z piwem w ręku.

-Jeju laska, wyglądasz obłędnie- zawołała.
-Dziękuję – uśmiechnęłam się, jednak wiedziałam, że mówi to, aby było mi miło.
Minęło dwadzieścia minut gdy pojawiły się pierwsze osoby. Byłam dość zestresowana, więc postanowiłam wypić jednego shota. Podeszłam do kuchni i zauważyłam Zayna. Wyglądał pięknie.
-Sarah, chcesz coś wypić ? –uśmiechnął się do mnie.
-Poproszę obojętnie co- zaśmiałam się.
-No dobra to wypijmy po jednym shocie.
Szybko przechyliłam napój i się skrzywiłam ponieważ był dość mocny.
- Nie pij za dużo, nie chcemy aby się powtórzyło to co wczoraj- powiedział do mojego ucha, a jego ciepły oddech przeszedł mi po karku. Czułam jak wszystkie włoski mi stają. Nie umiałam się ruszyć. Nagle ktoś stanął koło mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam przystojnego bruneta uśmiechającego się do mnie.
-Hej- powiedział.
-Heeej- uśmiechnęłam się.
-Wypijesz coś ?
-Jasne- dzisiaj miałam dobry dzień na picie.
Wypiliśmy około pięciu kieliszków wódki.
Powoli zaczął mi się lekko rozmazywać obraz.
-Chcesz zatańczyć ?- chwycił mnie za talię.
Pokiwałam głową i poszliśmy do ogrodu gdzie ludzie tańczyli. Na niebie było pełno gwiazd. Tak pięknie to wyglądało.
-A tak w ogóle, jak masz na imię ? –Starałam się przekrzyczeć głośną muzykę.
-Jestem Luke, a Ty ?- przycisnął mnie mocniej do siebie.
-Sarah- uśmiechnęłam się.
Tańczyliśmy bardzo blisko siebie. Dziwnie bo nie czułam skrępowania. Po chwili postanowiłam zakończyć taniec i przejść się do łazienki, aby zobaczyć czy wyglądam przyzwoicie.
Przeprosiłam Luka i ruszyłam w stronę domu. Przepychałam się przez pijane osoby. Gdy byłam już przy łazience, zauważyłam Vicky całującą jakiegoś faceta. Jestem przekonana, że nie był to Zayn.
Weszłam do środka i przeglądnęłam się. Nie było aż tak źle, ponieważ nałożyłam sporo makijażu.
Po paru minutach byłam już przy blacie kuchennym. Nalałam sobie dużo wódki i na raz wypiłam. Dobrze, ponieważ wszystko dobrze „weszło”. Kiedy odłożyłam szklankę zauważyłam obok siebie Zayna.
-Jak się bawisz ?-zapytałam.
-No spoko księżniczko- widziałam, że był pod wpływem zioła.
- Zayn coś Ty brał ?- zapytałam.
-Nie wiem.. chodź tańczyć.
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, ponieważ on chwycił mnie za rękę i pociągnął na dwór.
Akurat zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka więc się rozluźniłam. Zayn chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Byłam dość zaniepokojona, ponieważ jestem siostrą jego dziewczyny do cholery.
-Zayn masz dziewczynę- próbowałam się odsunąć, jednak on zbyt mocno mnie trzymał.
-Dziewczynę, która teraz jest w łóżku z moim przyjacielem.
Że co ? Vicky ? Miałam ochotę wejść do tego pokoju i przywalić jej w twarz.
-Przykro mi- nie wiedziałam co powiedzieć.
-A tam. Teraz jestem tu i teraz z tobą- uśmiechnął się i bardzo mocno mnie chwycił. Przez jakiś czas czułam jak jego ręce schodzą coraz niżej, jednak nie chciałam tego przerywać. Zayn był taki przystojny.
Dość długo tańczyliśmy wręcz przytuleni do siebie.
-Idziemy do środka ? Trochę tu zimno- zapytałam.
-Okey- uśmiechnął się.
W domu było jeszcze więcej ludzi niż dwadzieścia minut temu. Znaleźliśmy miejsce na kanapie i usiedliśmy koło siebie. Byli tam prawie sami faceci. Widziałam, że palili skręty. Zauważyłam, że Zayn również zapalił.
-Chcesz spróbować ?- uśmiechnął się.
A co mi tam.
-No dobra- zaśmiałam się.
Podał mi jointa. Szybko wzięłam go do ust i się zaciągnęłam. Nie było to złe. Spróbowałam jeszcze raz i oddałam go Zaynowi. Zapaliłam jeszcze kilka razy kiedy moja głowa już naprawdę nie wiedziała co się wokoło mnie dzieje.
Poprosiłam jakiegoś faceta o skręta tylko dla mnie. Zayn również wziął kolejnego.
-Mała.. widzę, że się rozkręciłaś- objął mnie swoim ramieniem. Pachniał tak pięknie, że się rozpływałam.
Spojrzałam na niego a nasze wzroki się spotkały. Patrzeliśmy na siebie, kiedy on nagle chwycił mnie za policzek i przysunął swoje usta do moich. Nie wiedziałam co robić, więc odwzajemniłam. Całowaliśmy się chyba z dwie minuty. Oczywiście nasze języki się spotkały. Było cudownie.
Nagle ktoś nas odciągnął od siebie, była to Vicky.
-Co wy do cholery robicie ?!- krzyknęła.

…………………………………………………………………………………………………………………………………….
Uff jakoś się udało. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta. Jeśli tak i spodobało Ci się to bardzo proszę SKOMENTUJ. Motywuje mnie to do dalszego pisania.
Pozdrawiam wszystkich :*

wtorek, 19 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 1



ROZDZIAŁ 1
Mieszkam w bardziej spokojniej dzielnicy Londynu. Nasz dom jest mały, ale dość "bogaty".
Chodzę do szkoły oddalonej o około piętnaście minut, od domu. Mam starszą siostrę Victorię. Jeśli mam być szczera bardzo jej zazdroszczę dosłownie wszystkiego. Wyglądu, stylu, powodzenia u chłopakach. Jestem jej przeciwieństwem. Blisko mieszka moja najlepsza przyjaciółka Lily.

Była sobota. Obudziłam się o godzinie dziesiątej. Zawsze uwielbiałam spać do południa. Może to przez to, że siedziałam do późna.
Szybko zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na śniadanie. Na dole nikogo nie było, oprócz mojej siostry. Mama pracowała w biurze, a tata był w policji.
-Hej- przytuliłam Victorię, która oglądała jakiś program w telewizji.
-Witaj śpiochu- zaśmiała się.
Byłam z nią bardzo blisko.
Wzięłam miskę, nalałam do niej mleka i wsypałam moje ulubione płatki. Na śniadanie jadłam tylko to. Jestem dziwnym człowiekiem, wiem.
-Co robisz dzisiaj ?-zapytała.
-Jak zwykle leżała w łóżku i oglądała jakiś głupi film.- Byłam fanką filmów. Oglądałam już chyba każdy jaki wyszedł.
-Nie żartuj- spojrzała na mnie, jak na jakiegoś kosmitę.- Jest sobota, trzeba się zabawić.-zaczęła tańczyć na sofie, co było okropnym widokiem.
-Bądźmy szczere, nie mam gdzie.
-To chodź ze mną i z moim nowym chłopakiem.
NOWYM CHŁOPAKIEM ?
-Czekaj, czekaj. Jakim nowym chłopakiem ? Dlaczego mi nie powiedziałaś ?-prawdę mówiąc, nie nadążałam już za nimi, ale zawsze mówiłyśmy sobie wszystko.
-Bo jesteśmy razem dopiero trzy dni. Nie było okazji.
-No dobra- zaśmiałam się.- nie musisz się już tłumaczyć.
-To jak, idziesz ?-jej oczy się zaświeciły.
Nie lubiłam dyskotek, ani innych zatłoczonych miejsc. Ale jakoś nie chciałam kolejny dzień nic nie robić. Zanim się obejrzę, będzie już poniedziałek i szkoła.
-No dobra- odparłam z niechęcią.
-Jejku. Super- podskoczyła na kanapie- To bądź gotowa o osiemnastej.
-Dobra.
Odłożyłam miskę do zlewu i poszłam do pokoju. Pomyślałam, że przed wyjściem posprzątam pokój.
Po trzech godzinach w moim pokoju już lśniło. Byłam z siebie zadowolona. Nie cierpię sprzątać.
Miałam jeszcze cztery i pół godziny. Wzięłam szybko jakąś książkę i zaczęłam ją czytać. Dziwnie, bo bardzo mnie wciągnęła.
Gdy się od niej oderwałam, zerknęłam na telefon. Była godzina szesnasta. Wolałam już zacząć się szykować, aby się później nie śpieszyć.
Umyłam włosy i nałożyłam makijaż. Zrobiłam kreski i pomalowałam usta na czerwono.
Założyłam swoją ulubioną sukienkę i czarne Vans’y. Gdy pakowałam rzeczy do torebki, usłyszałam pukanie do drzwi.
-Sarah- wołała Vicky.
-Już idę- odpowiedziałam i otwarłam drzwi. Zaskoczyłam się, gdy zobaczyłam jak pięknie wygląda. Miała ubraną delikatną sukienkę i wysokie szpilki. Czułam się przy niej jak brzydkie kaczątko. Chciałam się przebrać, jednak nie było już czasu.
-Chodź- uśmiechnęła się- James już czeka.
Na to imię zaczęło bić mi mocniej serce, ponieważ bałam się go poznać. Jestem strasznie nieśmiałym człowiekiem. Totalnym przeciwieństwem Vicky.. niestety.
Zeszłyśmy na dół i ostatni raz przeglądnęłyśmy się w lustrze. Pożegnałyśmy się z rodzicami i oznajmiłyśmy, że będziemy po północy.

Zamknęłyśmy drzwi wejściowe i weszłyśmy do auta.
-Hej kochanie- Vicky przywitała się z James’em i pocałowała go.-to jest Sarah, moja młodsza siostra.
-Cześć- powiedziałam nieśmiało.
-Siema- odwrócił się do mnie i uśmiechnął się.
Miał piękne oczy i idealnie ułożone włosy, jednak nie przypadł mi do gustu.
-To gdzie jedziemy piękna-zapytał Vicky.
-Może do tego klubu blisko liceum ?
-Gdzie tylko chcesz skarbie.
Uhhh to słodzenie przyprawiało mnie o dreszcze.
Szybko dotarliśmy na miejsce. Z Victorią wyszłyśmy szybciej, ponieważ James musiał jeszcze zaparkować.
-I co ? Co sądzisz o James’ie ?- zapytała mnie, gdy stanęłyśmy przy ochroniarzach.
-Jest okejjj- szturchnęłam ja delikatnie.
-Tylko się nie zakochaj- zaśmiała się.
NIE ZAMIERZAM !
Po chwili zauważyłyśmy idącego w naszą stronę James’a.
- To jak, idziemy ?- objął ramieniem Vicky.
Tak bardzo się stresowałam. Czułam jak mój żołądek zawiązuje się w słupeł.
-Tak- odparłam.- ale jest olbrzymia kolejka. Będziemy stali w niej z godzinę.
-Spokojnie. Właściciel to kolega James;a.- powiedziała Victoria.
Weszliśmy wpuszczeni przez ochroniarzy.
Klub był duży i zatłoczony. Gdzieniegdzie pary się wręcz połykały.
Zajęliśmy wolny stolik i poszliśmy na parkiet. Krępowałam się tańczyć przy James’ie, ale jakoś postanowiłam, że będę udawała duszę towarzystwa.
Zatańczyliśmy koło siebie dwie piosenki, kiedy James chwycił Vicky i zaczęli tańczyć (obmacywać się).
Nie chciałam tak stać jak idiotka, ale też nie chciałam tańczyć sama. Postanowiłam iść zamówić coś do picia. Przy barze było mało osób, na szczęście. Nie miałam pojęcia co sobie wziąć. Miałam ochotę na jakiegoś drinka, ale bałam się, że zapyta mnie o wiek. A zresztą, raz się żyje.
-Co dla Ciebie skarbie? - zapytał barman.
-Poproszę wódkę z colą.
-Już się robi- posłał mi oczko i odszedł.
Uff udało się.
Po chwili podał mi szklankę i podszedł do kolejnej osoby. Wzięłam łyk i skrzywiłam się. Dawno nie piłam nic z procentami. Chciałam jednak trochę się upić, aby lepiej się bawić. Szybko wypiłam cały napój i poszłam w kierunku Vicky.
-Jak się bawisz ?-krzyknęła do mnie, abym ją usłyszała.
-Dobrze- uśmiechnęłam się i poczułam, jak ktoś łapie mnie za biodra. Odwróciłam się i ujrzałam jakiegoś pijanego chłopaka. Zaczął ze mną dość erotycznie tańczyć. Nie chciałam tego. Próbowałam się odsunąć, ale wtedy on bardziej się przysuwał. Lekko zaczęłam się szarpać. Nagle ktoś go odepchną. Był to James.
- Nie dotykaj jej idioto, jeśli tego nie chce- wrzasnął na niego wkurzony.
-Spoko ziom- powiedział, już prawie nieprzytomny i poszedł.
-Dzięki- uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił.
Później tańczyliśmy razem przez całe pół godzinny. Musieliśmy usiąść, ponieważ wszyscy byliśmy dość zmęczeni.
-Co chcecie do picia ? –zapytał szybko James.
-Ja chcę jakiś drink z Malibu- odparła Vicky.
Okey. A Ty ?-zwrócił się do mnie.
-Hymm Whisky- uśmiechnęłam się.
Widziałam, że się zdziwił, ale poszedł zamówić.
Po paru minutach szedł już z naszymi drinkami.
-Dzięki-powiedziałam, gdy kładł szklankę przede mną.
Szybko go wypiłam i oznajmiłam, że idę do łazienki.
Miałam szczęście, ponieważ prawie nikogo tam nie było. Weszłam do jednej z kabin i usiadłam na zamkniętej toalecie. Trochę zaczynało mi się kręcić w głowie. Nie byłam przyzwyczajona do alkoholu. Musiałam chwilę pooddychać.
-Chcesz papierosa ?-zapytała dziewczyna koło mnie.
Nie chciałam odmówić.
-Pewnie- zawołałam.
Podała mi przez dół paczkę i zapalniczkę. Nigdy nie paliłam, więc starałam się nie zakrztusić.
Wzięłam go do ust i zapaliłam go. Chcąc, nie chcąc „zasmakował mi”, więc poprosiłam o jeszcze jednego. Gdy go wypaliłam jeszcze raz podziękowałam i poszłam w stronę baru. Coś w mojej głowie chciało jeszcze trochę wypić, więc zamówiłam sobie to co poprzednio.
Gdy zrobiłam ostatni łyk, zeszłam z krzesła i szłam w kierunku naszego stolika. Kręciło mi się w głowie i rozmazywał mi się delikatnie obraz. Przez przypadek gdy siadałam na kanapie, zrzuciłam szklankę od James’a.
- O Jezu, tak strasznie Cię przepraszam. Bardzo. Nie chciałam.. -tak naprawdę nie wiedziałam co mówię.
-Jesteś pijana- Zapytał stonowanym głosem.
-Co ? Ja ? no coś ty.
-No chyba widzę. Ile wypiłaś ?
-Nwm. Ze trzy, cztery…
-Zawiozę Cię do domu- przerwał mi i wstał.
-Co ? Nie. Chcę zostać- szarpnęłam swoją rękę, którą trzymał James.
-Idziemy do domu- podniósł trochę ton.
-To, że jesteś trochę starszy, nie znaczy, że masz się mną opiekować.
-Przestań bredzić- przerwał mi i pociągnął mnie za sobą.
Wyszliśmy z klubu i szliśmy w kierunku auta.
Nagle wzięłam swoją rękę i zawróciłam.
-Co Ty do cholery robisz ?-krzyknął.
-Nie chce jechać do domu. Chcę tu zostać- powiedziałam stanowczo.
-Jedziemy do domu.
-Przykro mi, ale zostaję.
Zdenerwował się, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Zaczęłam krzyczeć i na siłę się ruszać.
-Postaw mnie- krzyknęłam.
-Nie.
-Super-powiedziałam i przestałam kopać.
Wepchnął mnie na siedzenie pasażera i odpalił samochód.
-Dlaczego mi to robisz ?-zapytałam już spokojnie.
-Bo nie chce, żebyś była w takim stanie.
-Nie jestem dzieckiem.
-No wiem.
Poddałam się. Oparłam głowę o szybę i przyglądałam się latarniom.
Gdy dojechaliśmy do domu, James odprowadził mnie do drzwi.
-Jezu. Co ja powiem rodzicom ?-zdenerwowana stanęłam.
-Nic. Pójdziesz do pokoju i tyle.
Zadzwonił na dzwonek i pozwolił mi się o siebie oprzeć, ponieważ nie umiałam ustać.
Po chwili moja mama otworzyła drzwi i widać było, że się przeraziła.
-Sarah. Co Ty tu robisz ?- spytała bez emocji.
-Nic mamo. Wróciłam szybciej- starałam się nie dać po sobie poznać, że jestem pijana.
-To ja już pójdę. Dobranoc-wtrącił się James.
-Dziękuję, że się nią zaopiekowałeś- uśmiechnęła się do niego.
-Nie jestem dzieckiem- oznajmiłam, weszłam do środka i poszłam na górę mocno trzymając się barierki.
Wzięłam jeszcze szybki prysznic i wyszłam z łazienki. Miałam na sobie tylko majtki i biustonosz, więc podeszłam do szafy i wzięłam pierwszą lepszą koszulkę. Nagle usłyszałam chrząknięcie za sobą. Odwróciłam się i zauważyłam James’a. Szybko założyłam koszulkę.
-Co Ty tu robisz do cholery ?- krzyknęłam przerażona.
-Twoja mama kazała mi się upewnić, że dobrze się czujesz. Była zajęta i nie mogła sama tego zrobić.
-O matko. Nic mi nie jest. Możesz stąd iść- odparłam.
-Nie pójdę, dopóki się nie położysz.
-Nie będę stała przed Tobą w samej koszulce, ani leżała w łóżku.
- Jestem chłopakiem Twojej siostry. Nie robi na mnie to wrażenia.
Powiem, że zabolało mnie to, ale nie chciałam, aby to zauważył. Położyłam się i wtuliłam w poduszkę.
-Teraz możesz już iść- oznajmiłam surowo.
Słyszałam jak wyszedł z pokoju i zamknął drzwi. Normalnie to bym już w myślach analizowała każde swoje słowo, ale teraz byłam zbyt zmęczona. Zasnęłam w niecałą minutę.
.......................................................................................................................................
Mam nadzieję, że Wam się spodoba :) jeśli tak, to bardzo proszę o obojętnie jaki komentarz ;) 
 

OBSADA

Sarah Donovan
Victoria Donovan
 James Thompson
Lily Parker
Mama Sarah

Tata Sarah 
                                                                          Luke Bloom




Wraz z rozdziałami nowe osoby będą tutaj dodawane :)

WSTĘP

Sarah mieszka wraz z siostrą i rodzicami w Londynie. Jej życie się zmienia gdy poznaje chłopaka swojej siostry.